Zapisz się i bądź na bieżąco!

Copyright 2020. NATIBUCZI. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Bieszczady to piękne miejsce i warte odkrycia. Coś dla siebie znajdzie tutaj każdy, w tym wpisie poznasz nasze subiektywne opinie i relację z wyjazdu w połowie sierpnia. Spacerowaliśmy po górach, jedliśmy w pyszne regionalne przysmaki, spaliśmy w fajnym hotelu z basenem, jeździliśmy na worach i kąpaliśmy się w Jeziorze Solińskim. Opiszę co, gdzie jak i za ile. Podam  konkretne adresy. Jeżeli wybierasz się w Bieszczady, ten wpis powinien Ci się przydać. A jeżeli nie było to w Twoich planach, to może się przekonasz.

 

 

 

Hotel: Hotel Bukowiec Spa&Resort.

Bardzo dużym plusem była lokalizacja, baseny i wysoki standard pokoi. Były czyste, przestronne. W pokoju była lodówka, co przy upałach jest bardzo przydatne oraz czajnik elektryczny. W pokoju były także ręczniki, szlafroki, podstawowa zastawa i wiatraki. Śniadania były bardzo dobre i różnorodne, każdy znajdzie coś dla siebie. Brakowało jedynie owoców, szczególnie tych sezonowych. Dla nas szczególnie ważna była lokalizacja, gdzie nie ma aż tylu turystów (jak np. w Polańczyku czy Solinie, którą odwiedziliśmy 3 dnia naszego wypadku. W hotelu chociaż było pełne obłożenie, to było spokojnie.

Hotel polecam, jednak było kilka kwestii, które nie do końca mi się podobały. Mieliśmy ze sobą rowery i aby je schować w bezpiecznym miejscu musieliśmy za to zapłacić. 10 zł za dwa rowery za noc, gdzie rower stał w komórce. Takie udogodnienia w mojej ocenie powinny być za darmo, szczególnie patrząc na cenę jaką zapłaciliśmy za dobę. Kolejna rzecz to bardzo słabe ciśnienie wody pod prysznicem, co dla osoby z długimi i gęstymi włosami jak moje było sporym utrudnieniem, bo włosy myłam 3 razy dłużej niż w domu. W dodatku basen był czynny od godziny 11. Czyli w ostatni dzień już nie mogliśmy skorzystać, bo wymeldowanie było do 11. A chcieliśmy.  W hotelu nie ma także windy, co może być dla niektórych utrudnieniem, dla nas nie było.

Ocena hotelu uwzględniając całokształt oceniamy hotel 7/10. Ocenę mocno podnosi basen zewnętrzny z pięknym widokiem na naturę. Czy ponowilibyśmy wybór? Jak najbardziej.

__

Miejsca w których się stołowaliśmy. Podczas podróży zawsze staram się próbować jak najwięcej lokalnych specjałów, tak też było tym razem. Poza dwoma śniadaniami, które jedliśmy w hotelu byliśmy w dwóch restauracjach.

Pierwsza z nich to Dom nad Rozlewiskiem w Wołkowyji. Jedzenie w tym miejscu jest pyszne, na zamówienie czekaliśmy może 15 minut. Porcje są duże, wystrój jest bardzo ładny. Karta czytelna. Nasza opinia to 10/10

Pierwszego dnia zdecydowaliśmy się na Pstrąga – wybraliśmy pieczonego i wędzonego do tego dodatki były do wyboru. Pstrągi były podane z pesto z czosnku niedźwiedziego, które było pyszne. U nas padło na frytki i opiekane ziemniaki oraz zestaw surówek (wzięliśmy jeden na dwie osoby).  Zamówiliśmy także jedną kwaśnicę (była podana z pieczywem). Do tego wzięliśmy jeszcze dwa piwa pszeniczne. Kosztowało nas to 120 zł.

__

Kolejnego dnia wybraliśmy się na przejażdżkę rowerową po Bukowcu, zrobiliśmy łącznie 10 km niebieskim szlakiem rowerowym. Objechaliśmy górę Korbania. Można na nią także wejść pieszo, rowerem się nie wjeżdża na szczyt. Trasa jest dość wymagająca, sporo pod górę, chwilami prowadziliśmy rowery. Po przejażdżce korzystaliśmy z zewnętrznego basenu w hotelu, w którym się zatrzymaliśmy.

Następnie poznaliśmy w basenie grupę z Dolnego Śląska, która przyjeżdża regularnie w Bieszczady. Polecono nam wybrać się na Połoninę Wetlińską. Tak też zrobiliśmy. Pojechaliśmy samochodem do miejscowości Wetlina, a następnie zostawiliśmy samochód na parkingu obok wejścia na szlak w Wetlince Górnej. Samochód zostawiliśmy dokładnie tutaj: http://bityl.pl/P3JS1. Parking kosztował 15 zł za cały dzień. Bilet wstępu do Bieszczadzkiego Parku Narodowego kosztuje 8 zł (normalny) oraz 4 zł (ulgowy). Ja jako doktorantka załapałam się na ulgowy (uwzględnia się uczniów, studentów i wychodzi na to, że doktorantów też).

Następnie weszliśmy czarnym szlakiem, który później okazał się zamknięty, ale szklaki są bardzo dobrze oznaczone. Drogowskazy pokierowały nas na szlak żółty. Trasa jest różna – czasami idzie si e płasko, czasami bardzo pod górę (szczególnie przy wejściu na samą Połoninę – jednak na samą górę do Chatki Puchatka nie weszliśmy, bo trwa rewitalizacja roślinności i remont chatki). Kawałek dalej (już na czerwonym szlaku w stronę Połoniny Orłowicza) jest Bacówka, gdzie można kupić wodę i przekąski. Co dla nas okazało się zbawiennie, gdyż było gorąco i 2litry wody nam nie starczyły. Dokupiliśmy litr i OSHEE białe (koszt za całość 18 zł).

Jeżeli chodzi o trudność trasy, to po drodze mijaliśmy osoby w przeróżnym wieku – szły kobiety z małym dziećmi w chustach, dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym, młodzież, osoby dorosłe, ale też starsze. Także to już chyba zależy od kondycji. My z Patrykiem jesteśmy osobami aktywnymi, ja ćwiczę od ok. 5 lat, jeżdżę bardzo dużo na rowerze i 10 000 kroków dziennie to dla mnie od kilku lat standard, a zakwasy mamy takie, że ledwo chodzimy. Zakwasy mamy w łydkach, nie tyle co od wchodzenia, co od schodzenia. Ważną sprawą są też buty trekkingowe, których my nie mieliśmy. Jednak wiemy, że jeżeli pojedziemy kolejny raz w góry (a na pewno pojedziemy), to koniecznie chcemy takie buty nabyć.

Widoki przepiękne, od Przełęczy Orłowicza brakowało nam 20 minut na Smerek, ale już schodziliśmy na dół, bo nogi dawały o sobie znać. Następnym razem się uda! Razem wyszło 14, 53 km, trasa zajęła nam 5h 12 minut (od 12:20 do 17:34) (maksymalna wysokość 1253 m n.p.m.). Od Przełęczy Orłowicza schodziło się ok. 2h do Dworca PKS. Następnie busem podjechaliśmy na parking, gdzie zostawiliśmy samochód. Dworzec jest pod sklepem ABC. Koszt busa spod sklepu do naszego parkingu to koszt 10 zł. Jechały z nami osoby do Ustrzyków Górnych i płaciły 15 zł/os.

Następnie ponownie wybraliśmy się do Domu nad Rozlewiskiem i tym razem wybraliśmy pizzę Bieszczadzką z domową kiełbasą regionalną, serem wędzonym i kurkami oraz placki ziemniaczane gulaszem z jagnięciną oraz dwa piwa pszeniczne (te same co dzień wcześniej). Zapłaciliśmy ok. 90 zł. Porcje tego dnia były jeszcze większe niż dzień wcześniej. My z mężem zawsze bierzemy różne dania, aby popróbować regionalnych specjałów.

__

Trzeciego dnia wybraliśmy się do Polańczyka. Na samym początku odwiedziliśmy punkt widokowy. Zaparkowaliśmy obok punktu informacji turystycznej (można parkować, gdy jest się klientem – czyli mówiąc wprost trzeba kupić tam pamiątkę, my kupiliśmy magnesy).

Następnie zaparkowaliśmy przy plaży Polańczyk Cypel. Kolejnym punktem programu było zjedzenie dobrych gofrów – dobrych (w naszym odczuciu) to chrupiących, z prawdziwą śmietaną i świeżymi owocami. Takie też udało nam się zjeść w Lody Olejarski . Ocena 9/10, bo najlepsze są moim zdaniem w Bosko w Lublinie. Tym daje 10/10. Jednak wiem, że Bosko otwiera się też w innych miastach. Niemniej jednak gofry były pyszne.

Później kąpaliśmy się w Jeziorze Solińskim, na plaży było sporo osób, jednak bez problemu znalazło się miejsce na nasz kocyk. Woda była przyjemna. To miejsce to trochę taka polska Chorwacja. Było bardzo dużo rodzin z dziećmi, a dzieciaki skakały w wodzie jak szalone, więc raczej im się podobało.

Po kąpieli poszliśmy na obiad do Oberży Zakapior w Polańczyku. Wybraliśmy Proziaki (podkarpacki przysmak), które były podane z masłem z czosnkiem niedźwiedzim oraz placki ziemniaczane z gulaszem z baraniną (Placki spod Połonin) oraz Pieczeń z dzika z ziemniakami. Wszystko było bardzo dobrze zrobione, super jakość, piękny wystrój, duży wybór. Razem z napojami zapłaciliśmy 107 zł. Nasza ocena 10/10. Jednak mięso z dzika jest specyficzne, pamiętaj o tym. Spróbowaliśmy, ale więcej byśmy nie wzięli.

Nasz wypad był spontaniczny, hotel zamówiłam niecały tydzień wcześniej. Wyjazd był z okazji urodzin mojego męża, ale też bardzo dawno nie byliśmy nigdzie we dwoje odpocząć. Był to bardzo udany wypad i wrócimy w Bieszczady nie raz. Jest to mój pierwszy tego typu wpis na blogu, napisz mi komentarz pod spodem jak Ci się podoba. :). Poniżej dodaję jeszcze dwa linki do fajnych artykułów: https://hasajacezajace.com/bieszczady/ oraz https://www.czarnawisienka.pl/2020/07/gdzie-zjesc-w-bieszczadach-bieszczadzki.html#

Pozdrawiam cieplutko! Nati

 

 

 

 

 

Bieszczady - nocleg, restauracje, atrakcje i  szklaki w weekend

17 sierpnia 2021

Najnowsze wpisy

Komentarze: